Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miastenia i turnus rehabilitacyjny z PFRON. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miastenia i turnus rehabilitacyjny z PFRON. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 września 2015

Wyjeżdżam się relaksować.

       Jutro wyjeżdżam na dwa tygodnie. Doczekałam się. Niby niedaleko - do Krynicy Morskiej - ale tak się cieszę. Dwa tygodnie odpoczynku, relaksu, długich spacerów, wdychania jodu. Mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze. Wystarczy żeby nie padało.
       Jadę na turnus rehabilitacyjny z dofinansowniem PFRON. I mam nadzieję, że będzie fajnie a ja przede wszystkim przez ten czas będę się czuła dobrze. W 2013 roku byłam na 4 -tygodniowym turnusie w Kamieniu Pomorskim - przez NFZ - i niestety nie wspominam go dobrze. To znaczy sam wyjazd była dla mnie przyjemnością, niestety, bardzo źle znosiłam pobyt tam, zabiegi. Stan zdrowia diametralnie mi się tam pogorszył i zamiast 4 tygodni byłam niecałe trzy. Dalszy pobyt był niewskazany. Tym razem nie mam zamiaru korzystać z zabiegów rehabilitacyjnych - niewskazane - może jedynie masaż kończyn górnych, co dobrze znoszę. Za to dużo spacerów brzegiem morza.
       Nie byłam jeszcze w Krynicy Morskiej. Na pewno będzie mi się podobać. Nie mam wygórowanych potrzeb - ciepły, czysty pokój z łazienką, dobre towarzystwo, spokój, wypoczynek, przyroda. Jest po sezonie więc spokój powinien być. Zorientowałam się już co warto zobaczyć, gdzie się przejść, gdzie pojechać. Na brzydką pogodę zabieram książki. To ma być czas na przyjemności i odpoczynek tak bardzo potrzebny teraz, po stresującym okresie oczekiwania na decyzję ZUS. Czas odpoczynku od domu. Wiadomo, że w domu najlepiej ale czasem potrzeba z niego wyjechać by potem z przyjemnością do niego wracać.
       Nie wyjeżdżam sama. Jadę z mamą jako swoją opiekunką. Cieszę się z tego. Mało z nią przebywam, myślę, żę będzie to dobrze spędzony czas. Chcę by odpoczęła od codzienności, szarego dnia emeryta, powdychała świeżego powietrza, spacery też się jej przydadzą. Będzie to też czas na wspomnienia a ja uwielbiam słuchać historii rodzinnych, szukać przodków, zapisywać to co ważne dla potomności. Mama jest ostatnią z rodziny, która dużo pamięta i chce o tym opowiadać.
       Liczę na pogodę na dworze i pogodę ducha. Na drobne przyjemności, które uprzyjemniają życie, poznanie nowych ludzi, relaks. To tylko dwa tygodnie ale chcę spędzić je przyjemnie. A jak będzie naprawdę okaże się.


Podoba mi się:


                                            

poniedziałek, 18 maja 2015

Gdzie na turnus rehabilitacyjny?

       Miastenia plus ponowne zapalenie pęcherza moczowego plus miesiączka. Do tego psujący się komputer a konkretnie monitor. Szlag może człowieka trafić. Źle się czuję, ledwo łażę, toaleta jest wciąż moja (przez to zapalenie) i jeszcze ten monitor! A muszę siedzieć na komputerze ponieważ szukam odpowiedniego dla mnie turnusu rehabilitacyjnego.
       Dostałam dofinansowanie PFRON do turnusu rehabilitacyjnego. Nawet  w satysfakcjonującej mnie kwocie prawie 1200 zł, opiekun 790 zł. W tym roku dofinansowanie ( u nas) dostały tylko osoby z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności. Niestety, decyzja o dofinansowaniu przyszła zbyt późno, bym mogła skorzystać z wybranej już wcześniej oferty - miał to być Lądek Zdrój pod koniec kwietnia. Ponieważ miesiące letnie odpadają ze względu na sytuację rodzinną, rodzinne wydarzenia przewidziane w tym okresie, następnie odpada wrzesień ze względu na komisję rentową - najbliższy teraz termin turnusu to koniec września, początek października. Wydaje się, że to żaden problem znaleźć odpowiedni turnus rehabilitacyjny. Jak się okazuje w praktyce wcale nie jest tak łatwo. A przecież jakiś wyszukanych wymagań nie mam.
       Oczywiście cena - zbliżona do przyznanego mi dofinansowania - mam też na uwadze opiekuna, żeby nie musiał zbyt dużo dopłacać.Co mnie zdziwiło: turnusy nad morzem są droższe od turnusów w górach, obojętnie o jakiej porze - jak na razie nie wiem czym to tłumaczyć. Ja przede wszystkim na turnus bardzo chciałam jechać w góry i to tam przede wszystkim szukałam ofert. Pokój dwuosobowy z łazienką - wystarczy (tylko do pierwszego piętra ze względu na schody - trudność w chodzeniu po schodach). Ponieważ nie bardzo interesuje mnie baza zabiegowa i ilość zabiegów (ze względu na zakaz czynnego udziału w rehabilitacji obejmującej ćwiczenia mięśni- jedynie jakiś lekki masaż czy fotel masujący) szukałam ciekawie położonej miejscowości z trasami spacerowymi. Tym bardziej, że wybrany teraz termin nie jest zbyt ciekawy pod względem pogody - to już jesień, może być różnie. Mogę spacerować, lubię to ( w miarę możliwości oczywiście) dlatego chciałabym wybrać miejsce gdzie tych tras jest sporo, jest gdzie spędzić czas, a że nasze góry są piękne - teraz już mogę na nie raczej tylko patrzeć - tam szukałam turnusu. Wprawdzie trochę daleko od domu (od 600 do 900 km, zależy gdzie) boję się jak zniosę podróż, do tego daleka podróż podwyższa koszty całościowe ale nie chciałam turnusu nad morzem. Oczywiście pierwsze co zrobiłam to zadzwoniłam do Lądka Zdroju (ośrodek Złoty Łan) zaklepać sobie miejsce na koniec września. Dlaczego Lądek? Jak dla mnie ośrodek spełniał moje wszystkie wymagania - piękne tereny, trasy spacerowe, ciekawe niedrogie wycieczki, dobre warunki w ośrodku, dobre jedzenie i niska cena (w wybranym terminie 1130 zł). Wielkie było moje zaskoczenie gdy powiedziano mi, że nie ma już miejsc na ten turnus! Powiedziałam, że to niemożliwe, przecież jeszcze tyle miesięcy do października i już nie ma miejsc? Co tu dużo gadać, zdenerwowałam się bo to oznaczało, że teraz muszę od nowa czegoś szukać a ja już nastawiłam się na Lądek Zdrój.
       Siedzę teraz kolejny dzień przed komputerem, parę kartek mam już zapisanych z interesującymi mnie ofertami, przeglądam kolejne i zaczynam się denerwować. Goni mnie termin podania wybranego turnusu do PCPR a ja dalej nic, tylko skreślam po kolei wybrane ośrodki. Nie chcę wybrać byle czego, żeby potem nie żałować. Co z tego, że turnus to tylko dwa tygodnie? Chcę je spędzić jak najprzyjemniej. Może też dlatego tak długo mi schodzi przy przeglądaniu tych ofert bo każdą dokładnie sprawdzam, czasem dzwonię, patrzę od razu na mapę, gdzie jest ta miejscowość, co oferuje, jakie są w pobliżu atrakcje. Mam nadzieję, że będę na tyle dobrze się czuła bym mogła choć z części skorzystać. Przeglądałam oferty z Karpacza, Dusznik Zdroju, Świeradowa Zdroju, Krynicy Zdroju, Ustronia, Iwonicza, Szczyrku, Jarnołtówka, Zakopanego (tanio jak na Zakopane), Wisły itp. Ciekawa jest oferta z Wisły (1150 zł, leczą choroby neurologiczne)) i Piwnicznej, gdzie za turnus w terminie od 1 października płaci się tylko 1190 zł. Niestety, po kolei tamtejsze ośrodki odpadały z uwagi na cenę (drogi jest np.Ustroń) ale też dlatego, że nie wszystkie leczą tam choroby neurologiczne lub są to turnusy refundowane przez NFZ. Powoli zaczęło wychodzić na to, że jednak w góry nie pojadę. Do tego dowiedziałam się, że moja opiekunka w sierpniu ma operację na oko, także nie ma co ryzykować jazdy tak daleko.Skoro nie w góry to może nad jeziora? Odpada - co robić jesienią nad jeziorem, w lesie? To może Ciechocinek, Rabka? Odpada dlatego, że sama nazwa Ciechocinek mnie odrzuca (byłam raz, jeden dzień i wystarczy), do tego jest tam bardzo drogo. W takim razie może Nałęczów? Bardzo mi się podoba ale za drogo i nie leczą chorób neurologicznych. Może Połczyn Zdrój - Zakład Uzdrowiskowy "Irena"?  Ładnie, nowocześnie, leczą choroby neurologiczne ale dla opiekuna za drogo. I w ten sposób dochodzę nad morze. Jeżeli morze to chociaż nie te miejscowości w których byłam, do których mam blisko. Czyli odpada Sarbinowo, Ustronie Morskie, Kołobrzeg, Międzywodzie, Dźwirzyno, Jarosławiec, Ustka czy Łeba itp. Wszystkie miejscowości bardzo ładne, przyjemne dla turysty czy chorego (szczególnie Ustroń - mąż był z zeszłym roku, wrócił bardzo zadowolony - dużo zabiegów, świetne jedzenie). Ja chciałam coś innego, zaczęłam więc przeglądać oferty z Sopotu, Krynicy Morskiej, Jastrzębiej Góry, Stegny. W tych wszystkich miejscowościach byłam krócej lub dłużej ale jako dziecko, z chęcią bym pojechała jeszcze raz. Szczególnie interesuje mnie Hel. Sopot odpadł ze względu na cenę (ponad 1800 zł w październiku) i nie leczą chorób neurologicznych. Ciekawa jest oferta w Stegnach czyli tanio i w Jastrzębiej Górze gdzie np. oferta last minute w terminie od 21 czerwca to turnus za 1260 zł (w sezonie!) a pod koniec września 1080 zł. Wybiorę chyba turnus rehabilitacyjny w Krynicy Morskiej. Mierzeja Wiślana i Żuławy wydają mi się ciekawe, atrakcji sporo na pochmurne dni, jest gdzie spacerować, wydmy, jesienią jest tam cieplej niż w innych regionach Polski (tak piszą) no i sprawdzony już organizator turnusów (dobra cena plus dobre jedzenie). Tak, chyba przy tym zostanę bo inaczej zgłupieję. Żałuję, że nie są to góry ale może to i dobrze? Przy mojej chorobie...
Przyznaję, oferta turnusów jest bogata, każdy znajdzie coś dla siebie, tylko trzeba posiedzieć i poszukać. No i od razu wpisywać w wyszukiwarce "dofinansowanie do turnusów rehabilitacyjnych PFRON- choroby neurologiczne". Chyba, że ktoś ma na orzeczeniu wpisane 05-R czyli upośledzenie narządu ruchu - wtedy możliwości wyboru ośrodka jest więcej. Jutro zaniosę swoją decyzję i w końcu się uspokoję, poleżę, pójdę do lekarza rodzinnego - coś za często mam te infekcje, zrobię kontrolne badania. A może to coś z nerkami?

Informacje o dofinansowaniu do turnusów, potrzebnej dokumentacji znajdziemy na stronie PFRON, jak i wielu innych na internecie. Również na bocznej stronie mojego bloga.


Turnus rehabilitacyjny

           Na miastenię sanatorium nie ma. Ani z ZUS ani z NFZ. Chociaż raz udało mi się jechać do sanatorium z NFZ właśnie na miastenię. Ni...